poniedziałek, 29 czerwca 2015

Po-mosty Wrocławia 2015 - poniedziałek

Zbudziłam się wcześnie rano, wszyscy jeszcze spali, więc postanowiłam obejrzeć jednej odcinek Pretty Little Liars. Później zaczęłam się szykować, zajęło mi to trochę więcej czasu, bo myłam też włosy, co robię zazwyczaj wieczorem, ale dziś zależało mi na tym, żeby dobrze wyglądać. Około godziny 10.30 podjechaliśmy na przystanek autobusowy, gdzie czekała Kornelia, która miała jechać do Wrocławia razem ze mną. Byłyśmy bardzo podekscytowane, także XIV LO we Wrocławiu było jedynym tematem naszych rozmów.Na miejsce dojechaliśmy na 12:00, kiedy zobaczyłam budynek szkoły oraz internatu nie byłam zbytnio zadowolona z jego wyglądu, ale kiedy weszliśmy do internatu od razu zmieniłam moje zdanie na ten temat. Staliśmy w kolejce, żeby się zameldować, widziałam dużo różnych osób w moim wieku, ale teraz naprawdę nie jestem w stanie przypomnieć sobie kto wtedy koło mnie stał.Po chwili dostałyśmy klucze do naszego pokoju oraz wzięłyśmy pościel, aby zaścielić nasze łóżka. Moi rodzice poszli z nami, żeby pomóc nam przenieść walizki, a potem pożegnałam się z nimi i zostałyśmy same. Czułam się trochę dziwnie, bo był to dla mnie pierwszy raz, kiedy miałam spać poza moim domem, nie będąc z moją rodziną. Nie bałam się, byłam podekscytowana, ale nie miałam pojęcia jak to będzie. Zanim zaczęło się zebranie wszystkim uczestników, zdążyłyśmy zaścielić łóżka i wypakować większość naszych rzeczy.



O zebraniu dowiedziałyśmy się dzięki Kacprowi, który przyszedł do naszego pokoju, żeby nas o tym powiadomić i się przedstawić. Ogółem to dużo osób tuż przed tym zebraniem nam się przedstawiało, ale i tak już nie pamiętam ich imion, to było za wiele jak na jeden dzień. Na zebraniu pani powiedziała nam jakie panują zasady w internacie itd. Oczywiście nie sądzę, żeby ktokolwiek stosował się do reguły, która mówi, że po godzinie 22:00 panuje cisza nocna, nie wolno nikogo odwiedzać…Kolejnie poszliśmy na stołówkę, która bardzo mi się spodobała. Większość rzeczy jest pomarańczowa, co prawda nie przepadam za tym kolorem, ale wszystko naprawdę fajnie wyglądało. Wszyscy znaleźli jakieś miejsce, ja usiadłam przy stole z Kornelią, Olą, Oliwią (dowiedziałam się o ich imionach właśnie na stołówce) oraz jakąś grupką składającą się z dwóch dziewczyn i dwóch chłopaków, których imion jeszcze nie znam, ale jedna z dziewczyn przez cały czas przypominała mi Alison z PLL. Na obiad jedliśmy spaghetti z jakimś sosem z mięsem, dostaliśmy też jakiegoś batonika, którego w sumie oddałam, bo nie miałam na niego ochoty.Po obiedzie poszliśmy na chwilę do pokoi, żeby wziąć potrzebne rzeczy i odbyło się jeszcze spotkanie organizacyjne z dwoma nauczycielami. Wpisywaliśmy się wtedy do dwóch grup – angielskiej i teatralnej. Jako że wszyscy chcieli być w grupie z językiem angielskim, nauczyciele sami nas podzielili i stało się tak, że ja byłam w grupie z teatrem, a Kornelia z angielskim, czyli nie znałam jeszcze kompletnie nikogo w mojej grupie. No trudno, pomyślałam, że przynajmniej będę miała szansę, żeby kogoś poznać.


 
Kiedy byliśmy już podzieleni mogliśmy zacząć pierwsze zajęcia. Niestety pierwsza lekcja nie była specjalnie interesująca, właściwie to strasznie się nudziłam, prowadził ją facet od matmy i musieliśmy wycinać coś z papieru, a później robiliśmy różne figury geometryczne. Powinnam tutaj wspomnieć, że nienawidzę wycinania, a geometria to według mnie najgorszy dział matematyki. Później poszliśmy na zajęcia redaktorskie, które były zdecydowanie lepsze, robiliśmy różne zadania w parach i grupach, przez co mogłam poznać kilka osób. Na początku mieliśmy określony czas i mieliśmy zadawać sobie w parach pytania, aby później móc jak najwięcej powiedzieć o tej osobie, siedziałam wtedy z Karoliną, która była bardzo sympatyczna. Później projektowaliśmy plakat o zbiórce rzeczy dla dzieci w Afryce, robiliśmy to w grupach, niestety moja grupa nie była zbytnio uzdolniona artystycznie, ale poszło nam nieźle. Na końcu dostaliśmy kartki z zadaniami do pewnego tekstu, ale w sumie to większość odpowiedzi spisałam od innych osób.Po trzech godzinach zajęć (każda lekcja trwa półtorej godziny) wreszcie poszliśmy z powrotem na stołówkę. Całe szczęście komponowanie naszych posiłków wyglądało podobnie do lunchów w amerykańskich szkołach – bierzemy tacę, talerz, część jedzenia jest ustawiona na okrągłym blacie (?), a część jest za taką jakby szybą, stoi tam kucharka i mówisz jej co chcesz. Opisałam to najlepiej jak potrafiłam, chodź nie było to proste. Ja wzięłam sobie bułkę, kostkę masła, liść sałaty i pomidora, bo tylko to nadawało się według mnie do zjedzenia (niestety jestem dość wybredną osobą).O 19:00 zaczynały się gry integracyjne, więc starałyśmy się z Kornelią zjeść kolację jak najszybciej, żeby mieć trochę czasu w pokoju na odpoczynek. W pokoju spędziłyśmy pół godziny leżąc na naszych łóżkach, nic nawet nie mówiąc. Gry integracyjne były najlepszą rzeczą jaką dziś robiliśmy, było to zorganizowane głównie po to, żebyśmy się lepiej poznali i faktycznie tak się stało. Na początku staliśmy w kole i mówiliśmy trochę o sobie, mieliśmy zapamiętywać nasze imiona i hobby. Potem zostaliśmy podzieleni na grupy trzyosobowe, dostaliśmy flamastry, kartki A3. Naszym zadaniem było znalezienie jak najwięcej podobieństw między sobą i narysować je. Byłam w grupie z Karoliną i Olą, fajnie nam się pracowało, miałyśmy dużo śmiechu, szczególnie Ola mogąc się popisać swoimi zdolnościami plastycznymi :D

Później było jeszcze trochę aktorstwa. Miejsce między dwoma rzędami krzeseł było naszym ,,wybiegiem”. Jedni mieli przejść się po ,,wybiegu” udając modelki/modeli, inni dresiarzy, a ja z kilkoma innymi osobami byłam nauczycielką. Pani prowadzącej zajęcia teatralne na tyle spodobała się moja gra, że kazała mi przechadzać się wybiegiem kilka razy oraz dała kilka cennych rad. To był moment kiedy znowu podzieliliśmy się na grupy, ale znowu zadano nam pytanie, w której grupie chcemy być i skład obu grup trochę się zmienił. Ja postanowiłam zostać w grupie teatralnej, bo zajęcia bardzo mi się podobały i chciałam zobaczyć jak mi tam będzie, bez nikogo znajomego, chyba jeszcze nigdy się w takiej sytuacji nie znalazłam. Nowy skład podobał mi się z tego względu, ze było u nas teraz więcej chłopaków, przez co na pewno będzie śmieszniej na lekcjach.

W nowej grupie zdążyliśmy już zagrać małe scenki, graliśmy np. ludzi czekających na autobus na przystanku autobusowym, było bardzo fajnie, ale jednak po całym dniu, byłam już trochę zmęczona i byłam przeszczęśliwa, kiedy w końcu poszliśmy do swoich pokoi. Była godzina 22:00 – cisza nocna. Tak naprawdę, to wtedy dopiero wszyscy szli się myć, więc nie było tak do końca cicho na korytarzu i w łazience. I tak musiałyśmy czekać jeszcze przez godzinę na dostanie się do łazienki, ale Kornelia wyciągnęła jakieś orzeszki, więc zajęłyśmy się jedzeniem nich i rozmową (tak, wiem, bardzo zdrowo jest objadać się tak na noc). Myłyśmy się ostatnie, mi to w sumie pasowało. Nie było tam zbyt wygodnie, ciężko było sięgnąć po ręcznik tak, żeby nie odsłonić zbyt wiele innym osobom znajdującym się w łazience, ale nie mam zamiaru narzekać na takie rzeczy.
Położyłyśmy się spać dopiero po 1:00, bo miałyśmy tyle tematów do rozmowy, co jeszcze nigdy. Cieszę się jednak, że jestem tu z kimś z mojej szkoły, jeszcze lepiej, z mojej klasy, a właściwie to kimś, kogo znam od pierwszej klasy podstawówki.
 

poniedziałek, 4 maja 2015

Vlog: Berlin | 2014

 
Heej
 
 
Dość długo tu nie zaglądałam, bo kwiecień był dla mnie bardzo męczącym i pracowitym miesiącem, ale mam nadzieję, że od teraz się to zmieni. Pewnie jeszcze nie wiecie, ale założyłam kanał na youtube, gdzie dodałam kilka dni temu vloga z mojej grudniowej wycieczki do Berlina. Jak na razie był to jedyny filmik, który miałam nagrany i nadawał się do opublikowania, ale może już nie długo pojawią się kolejne. Na razie staram się jakoś przemóc i nagrać coś, ale jakoś mi to nie idzie :P
Oto mój vlog, jeśli wam się spodoba, to będę wdzięczna za łapki w górę :)))
 
 
 
Jeśli chodzi o Berlin, to jest to bardzo ładne i ciekawe miasto, chodź w sumie to tamtego dnia udało mi się zobaczyć jakąś 1/100 stolicy Niemiec. Mili ludzie, smaczne jedzenie, dużo zabytków - takie są moje wrażenia, ale każdy może mieć inna opinię, tym bardziej, że spędziłam tam zaledwie jeden dzień. Napewno jeszcze tam wrócę.
 
 












 

wtorek, 7 kwietnia 2015

Quotes

 
 
Hej :))

Dzisiaj postanowiłam, że napiszę dla was posta z ciekawymi cytatami, bo tak się składa, że często dodając zdjęcie na facebooka lub inny portal społecznościowy mam dylemat jaki dodać do niego podpis, być może wy również tak czasami macie. Ja zazwyczaj decyduję się na jakiś cytat po angielsku, ale udało mi się też znaleźć wiele bardzo fajnych zdań po polsku, więc napiszę cytaty w obu językach :)

Cytaty po polsku:

W życiu nie warto iść na skróty. Najbardziej smakuje to co kosztuje nas najwięcej wysiłku.

Gdy zapragniesz sukcesu tak bardzo, jak pragniesz kolejnego oddechu, wtedy go osiągniesz.

Bo życie bez przyjaciół jest jak pączek bez dżemu.

Posiadanie miliona znajomych nie jest cudem. Cudem jest posiadanie kogoś, kto stanie obok ciebie, gdy milion innych będzie przeciwko tobie.

Mieć przyjaciół z zaburzeniami psychicznymi podobnymi do twoich - bezcenne.

W prawdziwej przyjaźni nie chodzi o to, żeby być nierozłącznym, ale o to, żeby rozłąka nic nie zmieniła.

Miłość jest jak bańka mydlana: gdy pęknie, drugi raz taka sama już nie powstanie - lecz nowa może być jeszcze piękniejsza.

Może nie ma czegoś takiego jak miłość? Może to zauroczenie, które potem zamienia się w przyzwyczajenie?

Przy tobie powietrze pachnie truskawkami, wiatr czekoladą, a każda chmura przypomina serduszko.

Nigdy nie wiesz co będzie jutro, więc spraw, aby każda chwila była najpiękniejsza.

Ludzie zapomną co mówisz, zapomną co robisz, ale nigdy nie zapomną tego jak się przy tobie czuli.

Nigdy nie żałuj tego, co sprawiło, że choć przez chwilę byłeś szczęśliwy.

Jedno mówię. Drugie myślę. Trzecie czuję. Czwarte robię.

Śmiej się - niech reszta świata zastanawia się dlaczego.


Cytaty po angielsku:

A friend is someone who understands your past, believes in your future and accepts you just the way you are.

Travelling's not something you're good at. It's something you do. Like breathing.

You will never be completely at home again, because part of your heart will always be elsewhere. That is the price you pay for the richness of loving and knowing people in more then one place.

Life goes on... Whether you choose to move on and take a Chance in the unknown. Or stay behind, locked in the past, thinking of what could've been.

Life is too short to be serious all the time. So, if you can't laught at yourself, call me... I'll laught at you.

The only person you should try to be better then is the person you were yesterday.

Every sixty seconds you spend upset is a minute of happiness you'll never get back.

All our dreams can come true if we have the courage to pursue tchem.

If you want to be original, be ready to be copied.

We all die. The goal isn't to live forever, the goal is to create something the will.

Some of the best relationships are the ones you didn't expect to be in, the ones you never saw coming.

I find pieces of you in every song I listen to.


Powyższe cytaty świetnie by też ozdobiły wasz pokój, wystarczy je przepisać i wydrukować, a potem wstawić do ramki, jest to jeden z moich ulubionych sposobów ozdabiania pokoju! Jeśli macie jakieś swoje ulubione zdania, to napiszcie je w komentarzu :D
 

piątek, 20 marca 2015

Instagram Mix

Heej
 

W sumie to za dużo się u mnie ostatnio nie dzieje. Jestem obecnie zaabsorbowana projektem, który przygotowuję z moją koleżanką. Polega on na nagraniu filmiku o jednym z kilku krajów, my wybrałyśmy Szwajcarię. Także prawdopodobnie ugotujemy coś typowo szwajcarskiego i może nawet zatańczymy jakiś taniec (!). Nie mam pojęcia jak to wyjdzie, bo mówić musimy po niemiecku, na razie dopiero wszystko planujemy, ale myślę, że będzie bardzo zabawnie.

Po za tym to chciałabym niedługo wrzucić na bloga jakieś zdjęcia z outfitami, ale nie mam pojęcia gdzie i jak je zrobić. Co o tym sądzicie? Wolałabym, żeby te zdjęcia były zrobione w domu, dlatego że gdybym to robiła na dworze, to co chwilę musiałabym chodzić do domu i się przebierać. Także myślę, że najprędzej znajdziecie takie zdjęcia na moim blogu za jakiś tydzień. Montuję też pewien filmik, który w sumie to nie wiem czy bardzo was zaciekawi dlatego, że nie będzie to filmik gadany, tylko bardziej vlog :))
Poniżej zrobiłam taki instagramowo - snapchatowy mix z ostatniego miesiąca, dlatego że snapchata mam już od dość dawna, a instagrama założyłam dość niedawno, więc nie ma tam zbyt wielu zdjęć.


INSTAGRAM | ASK | TUMBLR

1. Torcik wedlowski to chyba jedyna rzecz, którą mogłabym jeść i jeść, bez opamiętania :D / 2. Jechałam do galerii z zamiarem rozglądania się i oszczędzania pieniędzy, ale się nie udało :c / 3. Wycieczka do teatru.

1. Goofry <333 / 2. Łyżwy z moją klasą. / 3. Kolejne zdjęcie ze snapa, o którym w sumie nie wiem co napisać. 
1. Nareszcie udało mi się kupić te fasolki, szkoda jedynie, że to tylko te smaczne. / 2. Wracając ze szkoły. /
3. Selfie w berecie kolegi xd
1. Wschodzące słońce. / 2. Cappuccino orzechowe <333 / 3. Dzisiejsze zaćmienie, nie bardzo widoczne na tym zdjęciu.
1. Przerwa od nauki :) / 2.  Jak zwykle siedząc na brudnej, szkolnej podłodze xd / 3. Tracksuit time ♥


niedziela, 15 marca 2015

I have no time


Hej

Ostatnio spotkałam się z moją koleżanką i poszłyśmy na małą sesję, ponieważ jakiś czas temu dostała ona lustrzankę i musiałyśmy ją razem wypróbować. Ogólnie to jestem zachwycona jakością zdjęć, bez porównania lepsze od mojej cyfrówki, chodź wcześniej wydawało mi się, że ona zupełnie mi wystarczy. Te zdjęcia chyba trochę zmotywowały mnie do odkładania pieniędzy :))

Po za tym to w szkole mam urwanie głowy, codziennie jakiś sprawdzian, po kilka kartkówek. Pocieszam się jedynie myślą, że niedługo święta, potem jakoś przebrnąć przez kwiecień, no a później maj, czerwiec to już kompletny luz, przynajmniej w moim przypadku. To dlatego że planuje zapisać się na wiele wycieczek szkolnych. Moją klasę czeka podobno aż kilka wycieczek kompletnie za darmo. Musicie też wiedzieć, że ja z moją przyjaciółką należymy do takich osób, które stale chodzą za nauczycielami i starają się u nich wybłagać jakieś wyjazdy, także niektórzy naprawdę mają już nas po dziurki w nosie :P
 
A co u was?



 
 
 

wtorek, 10 marca 2015

Powitanie + fakty o mnie :)

Yyy.. no więc... bo ten... wiecie.. chodzi o to....
Ok, przyznam się, że nie wiem jak zacząć, dlatego dałam dokładnie takie rozpoczęcie, jakie w pierwszej chwili przyszło mi do głosy.
Nazywam się Wiktoria i szczerze, to nie mam jeszcze pojęcia o czym będę tu pisać, ale mimo wszystko postanowiłam założyć tego bloga z kilku powodów. Zbliżają się wakacje, może wreszcie zacznie się coś dziać, na wiosnę zawsze czuję się jakbym ożywała, żyję już praktycznie wakacjami, do tego jeszcze te ciągłe wyjazdy, myślę że będzie o czym pisać. Po za tym uwielbiam robić zdjęcia! Czemukolwiek. Jak na razie zdjęcia będą robione jedynie moją małą cyfrówką, ale mam nadzieję, że za jakiś czas zostanę szczęśliwą posiadaczką lustrzanki.
To tyle na dziś, poniżej przedstawiam wam kilka faktów o mnie + moje zdjęcie :)))

1. Niedługo kończę 15 lat, chodzę do klasy 2 gimnazjum.

2. Mieszkam w dość małym miasteczku, ale tak naprawdę kocham duże miasta.

3. Moją największą pasją jest podróżowanie, a co się z tym wiąże nauka języków obcych i fotografia.

4. Po za tym mam mnóstwo innych zainteresowań, jest ich tak dużo, że nie jestem w stanie poświęcać czasu im wszystkim..

5. Bardzo chciałabym studiować, a później mieszkać za granicą.

6. Kiedy nie znam kogoś dobrze, jestem raczej wycofana, mogę wydawać się nieśmiała, ale będąc z bliższymi znajomymi lub rodziną jestem zupełnie inną osobą.

7. Czasami jestem strasznym leniem :D

8. Jestem raczej dość zorganizowaną osobą, ale moim odwiecznym problemem jest brak czasu na cokolwiek.

9. Często fotografuję jedzenie zanim je zjem :P

10. Nie przepadam za lekcjami w-f'u, ale uwielbiam pływać, jeździć na łyżwach i tańczyć, chodź ta ostatnią rzecz robię jedynie kiedy nie ma nikogo w pobliżu!